poniedziałek, 18 sierpnia 2008

Tak rosyjskie czołgi rozjeżdżają Gruzję

Sztab generalny Rosji: Wycofujemy się z Gruzji

Rosyjskie czołgi zapuściły się w głąb Gruzji. Kiedy policjanci na jednym z punktów kontrolnych zażądali od wojskowych wyjaśnień, co robią 30 kilometrów od Tbilisi, Rosjanie odpalili swoje maszyny i... przejechali po policyjnych wozach - oskarża gruzińskie MSW. Wojna na słowa trwa w najlepsze, bo prezydent Rosji powtórzył, że zbrodnie w Osetii Południowej nie ujdą Gruzji na sucho.

czytaj dalej...
REKLAMA

Incydent opisuje gruzińska telewizja Rustavi 2. Według niej, cztery opancerzone rosyjskie pojazdy pojawiły się w wiosce Igoeti. Gruzińska policja chciała uniemożliwić im przejazd i ustawiła barykadę z samochodów.

Zobacz wideo

Żołnierze dostali jednak rozkazy od swoich dowódców i po prostu przejechali po policyjnych wozach. "Policjantom udało się uciec z samochodów i na szczęście nikomu nic się nie stało" - relacjonuje telewizja. Według niej, po kilku minutach przez wieś przejechało pięć kolejnych czołgów.

Wycofanie, czy nie?

Takie incydenty gruzińskie media opisują już po ogłoszeniu rozpoczęcia wycofania rosyjskich oddziałów. Oficjalny komunikat wygłosił zastępca szefa rosyjskiego sztabu generalnego, generał Anatolij Nogowicyn. "Rosyjskie oddziały zaczęły wykonywać plan pokojowy przedstawiony przez Francję" - powiedział.

"Rosja nie wycofuje swoich wojsk z Gruzji" - odpowiada szef gruzińskiej Rady Bezpieczeństwa Narodowego Kacha Lomaja. A tamtejsze MSW oskarża przygotowujące się do odjazdu oddziały o niszczenie magazynów broni i amunicji.

Według ministerstwa, Rosjanie niszczyli magazyny broni i amunicji w bazie wojskowej w mieście Senaki na zachodzie Gruzji. Szota Utiaszwili, rzecznik ministerstwa twierdzi, że wysadzili pas startowy lotniska znajdującego się na terenie bazy.

"Niszczą wszystko i potem wycofują się z tych miejsc. Jeśli nazywają to odwrotem, to nie pojmuję znaczenia tego słowa" - powiedział Utiaszwili.

Rosjanie pomagają okupowanemu miastu

Doniesienia o rosyjskich oddziałach płyną także z Gori. Jednak wbrew obawom Gruzinów, okupacyjne wojsko nie jest wrogo nastawione. Zmęczonym wojną mieszkańcom Rosjanie przywieźli rano pięcioma ciężarówkami mąkę, ryż i wodę. Rozdali je przymierającym głodem mieszkańcom miasta.

O pomoc w rozdawaniu jedzenia rosyjskie dowództwo poprosiło miejscową kurię arcybiskupią gruzińskiego Kościoła prawosławnego i gruzińskiego cywilnego gubernatora Gori Wlado Wardzawaszwilego, który od kilku dni urzęduje w mieście.

Rosyjski posterunek, ustawiony dwa kilometry przed wjazdem do Gori, przepuszcza konwoje humanitarne, ale dowodzący nim oficer odmawia wjazdu dziennikarzom, którzy po wylegitymowaniu są odsyłani z powrotem - podaje PAP.

Porozumienie czeka na realizację

Porozumienie podpisane przez prezydenta Rosji Dmitrija Miedwiediewa i Gruzji Micheila Saakaszwilego zakłada wycofanie sił na pozycje sprzed wybuchu konfliktu wokół Osetii Południowej 7 sierpnia.

Nogowicyn powiedział, że rosyjskie oddziały wycofują się do Osetii Południowej i strefy bezpieczeństwa - określonej przez porozumienie z 1999 roku o "wspólnej komisji kontroli", odpowiedzialnej za status Osetii Płd. od czasu oddzielenia się tego regionu od Gruzji na początku lat 90.

1 komentarz:

Igor Czajka pisze...

Po kilku dniach od wybuchu walk mozna dostrzec jedynie coraz wieksza niekonsekwencje i chaos panujacy w glowach decydujacych o ksztalcie tego, co sie dzieje. Na tym tle jedynie rosyjscy przywodcy wydaja sie być opoka stalosci. Dwa słowa analizy tutaj:
Wojna nie tylko o Gruzję