Litwa zamierza wprowadzić restrykcyjną ustawę aborcyjną, której inicjatorem była Akcja Wyborcza Polaków. Deputowani do Parlamentu Europejskiego napisali list do władz Wilnie, by nie zmieniały prawa.
Nowa ustawa, która zezwala na przerywanie ciąży tylko w przypadku zagrożenia zdrowia lub życia kobiety lub gdy jest wynikiem gwałtu, jest już po pierwszym czytaniu w parlamencie. Następne ma się odbyć na wiosnę. I wówczas też będzie wiadomo, czy i kiedy wejdzie w życie.
Jej inicjatorem jest Akcja Wyborcza Polaków na Litwie i jej przewodniczący poseł Waldemar Tomaszewski. Projekt ustawy złożył w 2005 r. Jak twierdzi, zmiana ustawy jest konieczna, by walczyć z tragiczną sytuacją demograficzną kraju, gdzie rodzi się bardzo mało dzieci, a emigracja m.in. do Wielkiej Brytanii i Irlandii w ostatnich latach była bardzo znacząca.
Projekt wzbudza jednak ogromne kontrowersje. Dotychczas na Litwie obowiązywała ustawa z czasów komunistycznych, która pozwalała z dowolnego powodu przerwać ciążę do 12. tygodnia.
We wtorek do litewskiej debaty włączyli się deputowani do Parlamentu Europejskiego. 110 z nich podpisało się pod listem do litewskich deputowanych z apelem, by nie przyjmować ustawy. "Oznaczałoby to poważny krok wstecz, jeśli chodzi o prawa zdrowotno-reprodukcyjne kobiet na Litwie".
List powstał z inicjatywy skrajnie lewicowej grupy w PE, lecz podpisali się pod nim także posłowie z grupy socjalistycznej i liberalnej z Francji, Niemiec, Włoch, Wielkiej Brytanii, Holandii, Skandynawii, a także z Litwy. Z Polski podpisała go tylko jedna osoba - Lidia Geringer de Oedenberg (SLD-UP, grupa socjalistów).
Inicjatorka listu Szwedka Eva-Britt Svensson twierdzi, że o liście informowała wszystkich polskich deputowanych. - Nikogo jednak nie namawiałam do podpisywania się. Wiem, że wielu Polaków ma odmienne zdanie w sprawie aborcji - mówi.
Jeśli Litwa zmieni swoje prawo aborcyjne, będzie czwartym w UE krajem po Polsce, Irlandii i Malcie, gdzie aborcja jest dopuszczalna tylko w wyjątkowych przypadkach lub wcale (na Malcie nie wolno jej dokonywać, nawet gdy zagrożone jest życie kobiety).
Jej inicjatorem jest Akcja Wyborcza Polaków na Litwie i jej przewodniczący poseł Waldemar Tomaszewski. Projekt ustawy złożył w 2005 r. Jak twierdzi, zmiana ustawy jest konieczna, by walczyć z tragiczną sytuacją demograficzną kraju, gdzie rodzi się bardzo mało dzieci, a emigracja m.in. do Wielkiej Brytanii i Irlandii w ostatnich latach była bardzo znacząca.
Projekt wzbudza jednak ogromne kontrowersje. Dotychczas na Litwie obowiązywała ustawa z czasów komunistycznych, która pozwalała z dowolnego powodu przerwać ciążę do 12. tygodnia.
We wtorek do litewskiej debaty włączyli się deputowani do Parlamentu Europejskiego. 110 z nich podpisało się pod listem do litewskich deputowanych z apelem, by nie przyjmować ustawy. "Oznaczałoby to poważny krok wstecz, jeśli chodzi o prawa zdrowotno-reprodukcyjne kobiet na Litwie".
List powstał z inicjatywy skrajnie lewicowej grupy w PE, lecz podpisali się pod nim także posłowie z grupy socjalistycznej i liberalnej z Francji, Niemiec, Włoch, Wielkiej Brytanii, Holandii, Skandynawii, a także z Litwy. Z Polski podpisała go tylko jedna osoba - Lidia Geringer de Oedenberg (SLD-UP, grupa socjalistów).
Inicjatorka listu Szwedka Eva-Britt Svensson twierdzi, że o liście informowała wszystkich polskich deputowanych. - Nikogo jednak nie namawiałam do podpisywania się. Wiem, że wielu Polaków ma odmienne zdanie w sprawie aborcji - mówi.
Jeśli Litwa zmieni swoje prawo aborcyjne, będzie czwartym w UE krajem po Polsce, Irlandii i Malcie, gdzie aborcja jest dopuszczalna tylko w wyjątkowych przypadkach lub wcale (na Malcie nie wolno jej dokonywać, nawet gdy zagrożone jest życie kobiety).
Źródło: Gazeta Wyborcza





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz