- Spodziewałem się innego wyroku. Na pewno złożę apelację - powiedział po wysłuchaniu skazującego wyroku prezydent Poznania Ryszard Grobelny. Poznański Sąd Okręgowy uznał Grobelnego winnym narażenia miasta na 7 mln zł straty podczas sprzedaży ziemi Grażynie Kulczyk i skazał go na 16 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata, 14 tys. zł grzywny i 4 lata zakazu pracy na stanowiskach związanych z zarządzaniem majątkiem komunalnym. Wyrok nie jest prawomocny.
ZOBACZ TAKŻE
- Kulczykpark: ostatnie słowo Grobelnego (28-02-08, 20:12)
- Kulczykpark: 100 tys. grzywny dla Grobelnego? (18-02-08, 11:28)
- Grażyna Kulczyk niespodziewanie przed sądem (03-10-07, 16:30)
Sąd uznał też winę pozostałych osób oskarżonych w sprawie i wymierzył im kary więzienia w zawieszeniu, kary grzywny i zakazu zajmowania stanowisk związanych z zarządzaniem mieniem komunalnym. Cała piątka skazanych zapowiedziała, że złoży apelacje.
"Spodziewałem się innego wyroku"
- Takiego orzeczenia się nie spodziewałem - to były pierwsze słowa prezydenta Poznania Ryszarda Grobelnego po tym, jak usłyszał wyrok skazujący w sprawie Kulczykparku. - Na pewno złożę apelację. Sąd, moim zdaniem, nieprawidłowo rozważył trzy aspekty tej sprawy. Założył, że wszyscy oskarżeni działali świadomie, przyjął tylko jeden szacunek szkód, a w odniesieniu do mojej osoby założył, że miałem wiedzę na temat nieprawidłowości wyceny.
Na pytania dziennikarzy, czy dziś w Poznaniu będzie się ostrożniej rozstrzygać przetargi, Grobelny odpowiedział: - Swojego postępowania nie zmienię. Gdybyśmy mieli zakładać, że to, co dostajemy od każdego urzędnika na biurko, może zawierać jakieś błędy, to sparaliżowalibyśmy pracę Urzędu Miasta. W ten sposób wstrzymałbym rozwój Poznania.
Będzie apelacja
Wyrok nie jest prawomocny - jeżeli jednak uprawomocni się, Grobelny straci mandat do sprawowania urzędu, a miastem zarządzał będzie komisarz. W Poznaniu odbyłyby się wówczas nowe wybory prezydenckie.
To finał sprawy z 2002 r. Prokuratura oskarżyła Ryszarda Grobelnego i czwórkę jego urzędników o to, że narazili miasto na stratę ponad 7 mln zł. Chodzi o teren, na którym stanęło nowe skrzydło centrum handlowego Stary Browar. W 2002 r. należąca do Grażyny Kulczyk spółka Fortis kupiła go za 6 mln zł, choć - według prokuratury - był wart ponad 13 mln zł.
Jak to możliwe? Otóż kiedy miasto sprzedawało działki Grażynie Kulczyk, zaznaczyło, są one przeznaczone na "inwestycję o charakterze parku". Nie było mowy o centrum handlowym. Ziemia z takim przeznaczeniem musiałaby być dwukrotnie droższa. W lipcu 2003 radni zdecydowali, że może tam powstać duży obiekt handlowy. Obrona wnosiła o uniewinnienie prezydenta. - Nie możemy mówić o żadnej stracie, jaką miało ponieść miasto. Drugie skrzydło Starego Browaru przynosi Poznaniowi ogromne zyski. Zarówno w postaci podatków, jak i miejsc pracy - dowodziła podczas procesu Agata Michalska broniąca prezydenta Grobelnego.
To już drugi proces
W 2006 roku sąd już raz rozpatrywał podobny zarzut w stosunku do Grobelnego - na kilka dni przed wyborami, które wygrał, sąd orzekł o jego niewinności. Zarzut dotyczył wydarzeń z 1995 roku, kiedy to grupa handlowców postanowiła wybudować na pl. Wiosny Ludów dom towarowy Kupiec Poznański. Miasto wniosło do spółki z handlowcami ziemię - 3,6 tys. m kw. Z kupcami negocjował Ryszard Grobelny, wówczas członek zarządu miasta. Według prokuratury Grobelny pozbył się gruntu zbyt tanio. Gdyby działkę po prostu sprzedano, Poznań zarobiłby 1,2 mln zł więcej.
- Oskarżony dopełnił ciążący na nim obowiązek. Postępował racjonalnie z nastawieniem na dobro miasta - uzasadniała uniewinnienie sędzia Małgorzata Susmaga. Sędzia dodała również, że gmina "nie ma za zadanie maksymalizacji zysków".
Grobelny jest z wykształcenia ekonomistą - z polityką związał się w 1991 roku: najpierw był w Kongresie Liberalno-Demokratycznym, potem w Unii Wolności. W ostatnich wyborach w Poznaniu startował jako kandydat niezależny.
"Spodziewałem się innego wyroku"
- Takiego orzeczenia się nie spodziewałem - to były pierwsze słowa prezydenta Poznania Ryszarda Grobelnego po tym, jak usłyszał wyrok skazujący w sprawie Kulczykparku. - Na pewno złożę apelację. Sąd, moim zdaniem, nieprawidłowo rozważył trzy aspekty tej sprawy. Założył, że wszyscy oskarżeni działali świadomie, przyjął tylko jeden szacunek szkód, a w odniesieniu do mojej osoby założył, że miałem wiedzę na temat nieprawidłowości wyceny.
Na pytania dziennikarzy, czy dziś w Poznaniu będzie się ostrożniej rozstrzygać przetargi, Grobelny odpowiedział: - Swojego postępowania nie zmienię. Gdybyśmy mieli zakładać, że to, co dostajemy od każdego urzędnika na biurko, może zawierać jakieś błędy, to sparaliżowalibyśmy pracę Urzędu Miasta. W ten sposób wstrzymałbym rozwój Poznania.
Będzie apelacja
Wyrok nie jest prawomocny - jeżeli jednak uprawomocni się, Grobelny straci mandat do sprawowania urzędu, a miastem zarządzał będzie komisarz. W Poznaniu odbyłyby się wówczas nowe wybory prezydenckie.
To finał sprawy z 2002 r. Prokuratura oskarżyła Ryszarda Grobelnego i czwórkę jego urzędników o to, że narazili miasto na stratę ponad 7 mln zł. Chodzi o teren, na którym stanęło nowe skrzydło centrum handlowego Stary Browar. W 2002 r. należąca do Grażyny Kulczyk spółka Fortis kupiła go za 6 mln zł, choć - według prokuratury - był wart ponad 13 mln zł.
Jak to możliwe? Otóż kiedy miasto sprzedawało działki Grażynie Kulczyk, zaznaczyło, są one przeznaczone na "inwestycję o charakterze parku". Nie było mowy o centrum handlowym. Ziemia z takim przeznaczeniem musiałaby być dwukrotnie droższa. W lipcu 2003 radni zdecydowali, że może tam powstać duży obiekt handlowy. Obrona wnosiła o uniewinnienie prezydenta. - Nie możemy mówić o żadnej stracie, jaką miało ponieść miasto. Drugie skrzydło Starego Browaru przynosi Poznaniowi ogromne zyski. Zarówno w postaci podatków, jak i miejsc pracy - dowodziła podczas procesu Agata Michalska broniąca prezydenta Grobelnego.
To już drugi proces
W 2006 roku sąd już raz rozpatrywał podobny zarzut w stosunku do Grobelnego - na kilka dni przed wyborami, które wygrał, sąd orzekł o jego niewinności. Zarzut dotyczył wydarzeń z 1995 roku, kiedy to grupa handlowców postanowiła wybudować na pl. Wiosny Ludów dom towarowy Kupiec Poznański. Miasto wniosło do spółki z handlowcami ziemię - 3,6 tys. m kw. Z kupcami negocjował Ryszard Grobelny, wówczas członek zarządu miasta. Według prokuratury Grobelny pozbył się gruntu zbyt tanio. Gdyby działkę po prostu sprzedano, Poznań zarobiłby 1,2 mln zł więcej.
- Oskarżony dopełnił ciążący na nim obowiązek. Postępował racjonalnie z nastawieniem na dobro miasta - uzasadniała uniewinnienie sędzia Małgorzata Susmaga. Sędzia dodała również, że gmina "nie ma za zadanie maksymalizacji zysków".
Grobelny jest z wykształcenia ekonomistą - z polityką związał się w 1991 roku: najpierw był w Kongresie Liberalno-Demokratycznym, potem w Unii Wolności. W ostatnich wyborach w Poznaniu startował jako kandydat niezależny.
Źródło: Gazeta Wyborcza Poznań



więcej zdjęć

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz