rik
2008-03-04, ostatnia aktualizacja 2008-03-04 09:35
PRZEGLĄD PRASY. - Pokonam tego raka sk...syna. Wierzę w swoje wyleczenie - powiedział Zbigniew Religa. Profesor jak zwykle z podniesioną głową zmaga się z ciężką chorobą.
ZOBACZ TAKŻE
- Religa miał przerzut nowotworu. Zagrożone było jego życie (01-03-08, 20:46)
- Religa miał złośliwego raka, ale już wrócił do pracy (12-06-07, 00:00)
- Lekarze: Operacja Religi przebiegła pomyślnie (31-05-07, 07:55)
Lekarze zdecydowali się na operację, a po niej na zastosowanie chemioterapii. Religa poddany był temu leczeniu przez od końca stycznia i mimo, że jak przyznaje, to "ciężkie leczenie", to nie leżał w tym czasie w szpitalu. - Przyjąłem zasadę, że tak długo jak mogę, zamierzam normalnie funkcjonować - powiedział profesor Religa. W tym czasie był aktywny zawodowo. Wziął udział w sejmowej debacie o służbie zdrowia.
Mimo przyjmowania dużych dawek leków, czuł się dobrze. Problemy pojawiły się na początku lutego. - Nastąpiło istotne uszkodzenie produkcji szpiku. Okazało się, że mam praktycznie zero krwinek białych, co jest już zagrożeniem dla życia. Byle infekcja może człowieka zabić - mówi Religa. Lekarze zmienili trapię na klasyczną, aby pobudzić szpik potem usunęli przerzut przy pomocy kolejnej chemioterapii. Teraz profesor czeka na następne badanie tomografem i ma nadzieję, że nie będzie kolejnych przerzutów. - Jestem w tej chwili w okresie dochodzenia do siebie - określił swój stan.
Zbigniew Religa nie planuje w związku z problemami zdrowotnymi rzucać polityki. - Nie. Nie zamierzam nic zmieniać - mówi stanowczo. Będę zachowywać się tak jak obecnie. Zdobył się też na ocenę pomysłów nowej minister zdrowia Ewy Kopacz. - Nie podoba mi się pomysł wprowadzenie dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych. Najpierw powinien powstać koszyk świadczeń gwarantowanych. Czyli tych wszystkich procedur medycznych, za które będzie płacił MFZ - ocenia profesor Religa.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz